O. Jan Biernat odprawił w Chludowie Mszę św. prymicyjną


19 lipca o. Jan Biernat SVD odprawił Mszę św. prymicyjną w Chludowie, miejscu, w którym – jak sam powiedział – 7 lat temu rozpoczął się jego misyjny szlak i z którego za kilka miesięcy wyjedzie na misje do Angoli. W koncelebrze towarzyszyli mu tutejsi werbiści: o. Jan Wróblewski, rektor Domu Misyjnego, proboszcz o. Ryszard Hoppe oraz o. Justinus Rehmet. 

Okolicznościową „Barką” i piosenką religijną „Wszystkie moje troski i kłopoty” rozpoczęła się ta pierwsza w Chludowie Eucharystia, której przewodził o. Jan Biernat.

– Jestem szczęśliwy, że właśnie w Chludowie, gdzie 7 lat temu rozpocząłem nowicjat, mogę teraz celebrować tę Mszę świętą dla wszystkich wiernych – powiedział. – Oczywiście swoje podziękowanie kieruję głównie do Pana Boga, który jest dawcą powołań, ale także do wszystkich ludzi, którzy na tej drodze wspierają mnie swoją modlitwą. Bo bez modlitwy życie chrześcijańskie jest wysuszone, natomiast przez modlitwę Pan Bóg obficie rozlewa swoje łaski.

Podczas Mszy św. homilię wygłosił sam główny celebrans. Nawiązał w niej do niedzielnej Ewangelii, ale także opowiedział o losach swojego powołania.

Całe kazanie TUTAJ

Na koniec jeszcze raz dziękował, tym razem za wspólny udział w tak ważnej dla niego celebracji.

– Jestem poznaniakiem, więc będę się streszczał – żartem rozpoczął podziękowania o. Jan. – Dziękuję o. proboszczowi i o. rektorowi za zorganizowanie tych dzisiejszych prymicji – za to że mogłam się z Wami podzielić darem kapłaństwa, dziękuję za wspólną modlitwę zanoszoną do Pana Boga w waszych intencjach i naszych.

Świeżo upieczony kapłan podziękował też za oprawę muzyczną liturgii Pani Ewie wraz z mężem Darkiem i całemu zespołowi oraz parafianom.

Podczas podziękowania złożył też świadectwo z okazji tradycyjnej lipcowej akcji misyjnej związanej ze św. Krzysztofem, zwanej Akcją św. Krzysztofa. Ta Werbistowska Akcja Pomocy Kierowców na Rzecz Misyjnych Środków Transportu trwa cały rok, ale w Chludowie ofiary będą zbierane w sobotę i niedzielę po Mszach św. podczas corocznego święcenia pojazdów.

– Kiedyś mój dziadek jechał na wakacje, dzień był upalny, ale nad ranem pojawił się przymrozek. Auto wpadło w poślizg, a dziadek, który jest fizykiem, uznał że miał prawa wyjść bez szwanku z wypadku.  Od 15 lat każdego roku w lipcu podlicza liczbę przejechanych kilometrów i tyle groszy  wysyła na akcję werbistów Samochód dla misjonarza” jako ofiarę dziękczynną Panu Bogu za to, że przez cały rok mógł się bezpiecznie poruszać samochodem.  Zachęcam do podobnej ofiary.

Na koniec Mszy św. udzielił każdemu błogosławieństwa neoprezbiterskiego i wręczył obrazek z wizerunkiem ikony Jezusa.

TOKA

Fot. F. Smoliński SVD