O. Kurian, indyjski postulator procesu beatyfikacyjnego o. Mariana Żelazka, odwiedził Polskę


W dniach 9-13 lipca przebywał w Opolu oraz w Poznaniu i okolicach o. Thazhathuveetil Kurian SVD z Puri, główny postulator procesu beatyfikacyjnego na szczeblu diecezjalnym Sługi Bożego o. Mariana Żelazka SVD (1918-2006), misjonarza, nazywanego w świecie „ojcem trędowatych”. O. Kurian kontynuuje w Puri dzieło tego misjonarza werbisty z Palędzia. Jego wizyta w Polsce potrwa do 19 lipca.

Głównym celem było nawiązanie kontaktu z osobami odpowiedzialnymi za przebieg pomocniczego procesu beatyfikacyjnego o. Mariana Żelazka w Polsce, czyli m.in. ks. abp. Stanisławem Gądeckim i ks. Rafałem Pajszczykiem z Poznania, przewodniczącym trybunału rogatoryjnego (pomocniczego) oraz wicepostulatorem o. Henrykiem Kałużą SVD. W programie wizyty były także  spotkania z Polakami, którzy już przekazali świadectwa o o. Marianie.

– Chodziło mi o to, aby zebrać i połączyć prace, które już zostały przeprowadzone w Puri i w Polsce,  aby szły one jednym nurtem, stanowiły jedno działanie. Odległość geograficzna stanowiła ryzyko, że każdy z procesów mógł się toczyć własnym torem – powiedział o. Kurian. – Scalenie tych działań było możliwe tylko dzięki bezpośredniej rozmowie z tymi, którzy w Polsce dawali świadectwa i tymi, którzy ich słuchali i je udokumentowali.

O. Kurian zweryfikował pod kątem zgodności z prawem kościelnym powołany 8 grudnia 2019 r. w Chludowie trybunał rogatoryjny i zwrócił uwagę na fakt, iż nie powinny zasiadać w nim osoby należące do tego samego zgromadzenia, co o. Marian Żelazek (Zgromadzenia Słowa Bożego). Przypomniał także, iż świadkami heroiczności cnót nie mogą być wyłącznie osoby powiązane rodzinnie z kandydatem na błogosławionego lub wyłącznie osoby konsekrowane.

Postulator z Indii wyraził radość z powodu zaangażowania się abpa Stanisława Gądeckiego w proces beatyfikacyjny, któremu zależy, aby przebiegał on jak najszybciej i świat poznał nowego błogosławionego.

– Podczas naszego spotkania zapytałem, czy ma on jakieś sugestie co do prowadzenia procesu, których uwzględnienie sprawiłoby,  że o. Marian byłby lepiej znany i nasze prace przebiegały sprawniej – relacjonował o. Kurian. – Arcybiskup w odpowiedzi podkreślił, że – po pierwsze – mamy dziękować Panu Bogu za o. Mariana i modlić się o jego beatyfikację. Po drugie – prosił, abyśmy szli za o. Żelazkiem drogą miłosierdzia i dobroci, które on okazywał ludziom w potrzebie i cierpiącym. Abyśmy naśladowali jego całkowite i bezwarunkowe otwarcie na każdego człowieka, którego dotknęło cierpienie. Po trzecie – abyśmy w trakcie prac sumiennie przestrzegali przepisów dotyczących procesu beatyfikacyjnego ustanowionych w prawie kościelnym.

Zadanie członków obu trybunałów – w Indiach i w Polsce – polega na zebraniu możliwie wszystkich świadectw różnych ludzi o o. Marianie, zgromadzeniu jego pism i przedstawieniu ich światu i Kościołowi. O. Kurian podkreślił, że w Polsce chce się spotkać z osobami, które miały bezpośredni kontakt z o. Marianem, a tym samym doświadczyli jego świętości. Wszystkie prace będą prowadzone pod kierunkiem Johna Barwy, arcybiskupa Cuttack-Bhubaneswar i Orisa oraz metropolity poznańskiego. Uzyskane w procesie dokumenty i relacje zostaną przesłane do Kongregacji ds. Kanonizacyjnych w Rzymie. Następnie już pracownicy Kongregacji będą kontynuować formalny proces pod kierunkiem papieża Franciszka.

– Jeżeli wszystkie nasze dokumenty, przedstawione Kongregacji zostaną zaakceptowane, wtedy wyda ona stosowny dekret, w którym przedstawi Papieżowi prośbę o ogłoszenie o. Żelazka błogosławionym – przypomniał procedury beatyfikacyjne o. Kurian.

Wicepostulator o. Henryk Kałuża wraz z gościem z Indii pierwszego dnia udali się do Opola na spotkanie z ostatnią siostrą o. Mariana – Urszulą. Następnie rozmawiali z członkami Towarzystwa Przyjaciół o. Mariana Żelazka z Palędzia oraz zwiedzili tę miejscowość, gdzie urodził się o. Marian. Byli też w parafii Skórzewo – tu o. Żelazek został ochrzczony 10 lutego 1918 r.  Natomiast weekend  indyjski postulator spędził w Domu Misyjnym w Chludowie. Tam na zakończenie niedzielnej Mszy św. w kościele parafialnym o. Kurian przekazał życzenia od abpa Johna Barwy i opowiadał o o. Marianie i postrzeganiu go przez mieszkańców Puri.

– Chciałbym także przekazać serdeczne pozdrowienia nie tylko od chrześcijan, ale wszystkich, z którymi zetknął się o. Marian – od wyznawców hinduizmu i islamu –  powiedział postulator z Indii. – O. Żelazek zazwyczaj mówił, że nie jest trudno być dobrym, wystarczy po prostu chcieć. I takim właśnie był człowiekiem – chciał być dobry i był dobry. Ludzie z jego otoczenia, ci z leprozorium i wszyscy, którzy z nim kiedykolwiek się zetknęli, uważali go za świętego. Wielu trędowatych mówi do dziś: „Ojciec Marian uczynił mnie człowiekiem”. Rzeczywiście,  o.  Żelazek przywracał człowieczeństwo wszystkim, których spotkał na drodze swego życia. Dla nas bycie dobrym to jednocześnie bycie  świętym. Ponieważ my, mieszkańcy Puri, chcemy świętować jego świętość, rozpoczęliśmy ten proces beatyfikacyjny. Świadectwo ludzi, nie tylko chrześcijan, ale także wyznawców hinduizmu, islamu i innych wyznań brzmi jednakowo – to był święty człowiek. O. Marian za życia na ziemi już był  postrzegany jako święty, a po śmierci jako święty, który jest w niebie. Dlatego Kościół i wszyscy chrześcijanie w Indiach chcą, aby jego świętość oficjalnie została uznana w Kościele.

O. Kurian wspomniał rozmowę z jednym z przyjaciół o. Żelazka, lekarzem pracującym w ośrodku dla trędowatych stworzonym przez Polaka. Pytał on o sens wszczynania i prowadzenia procesu beatyfikacyjnego, wobec faktu, że wszyscy wiedzą, iż o. Marian jest święty.

– Wyjaśniłem mu, że wcale nie próbujemy go wepchnąć do nieba, bo nasza wiara w to, że o. Marian jest w niebie, jest bardzo mocna – opowiadał o. Kurian. –  Proces beatyfikacyjny służy czemuś odwrotnemu – chodzi nam o to, aby sprowadzić o. Mariana  z powrotem na ziemię, aby tutaj jego dzieło było kontynuowane, abyśmy w dotykalny sposób czuli jego obecność w tym wszystkim, co robimy, dokładnie tak jak on nam pokazał.

Postulator z Indii był pod wrażeniem działań upamiętniających osobę o. Mariana w Wielkopolsce.

– Jestem wzruszony i jednocześnie zainspirowany tym wszystkim, co dzieje się w waszej wspólnocie, szczególnie w Chludowie – macie ulicę, muzeum i  szkołę dedykowaną o. Marianowi. Tak samo  w jego rodzinnej miejscowości w Palędziu – jest tam dodatkowo obelisk, a w domu państwa Popowskich nieformalna izba pamięci o o. Żelazku, z kolei w Skórzewie rondo jego imienia  – cieszył się gość z Indii. – To wszystko świadczy o tym, że razem dążymy do tego samego celu – aby o. Marian został oficjalnie ogłoszony  przez Kościół  błogosławionym.

Przypomnijmy: 8 grudnia 2019 r. po raz pierwszy w 100-letniej historii pobytu misjonarzy Zgromadzenia Słowa Bożego w Polsce w werbistowskiej parafii w Chludowie rozpoczął się proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym. Proces dotyczył o. Mariana Żelazka (1918–2006), pochodzącego z Palędzia koło Poznania członka tego zgromadzenia. W Chludowie w obecności ks. abpa Stanisława Gądeckiego, metropolity poznańskiego, został powołany i zatwierdzony przez niego trybunał rogatoryjny, który – na potrzeby otwartego już w 2018 r. w Indiach procesu zasadniczego – zajmie się zbieraniem świadectw zgromadzonych na terenie diecezji poznańskiej. Tym samym wielkopolska diecezja oficjalnie włączyła się do prac związanych z procesem beatyfikacyjnym Sługi Bożego o. Mariana Żelazka.

Anna Kot

Fot. Franciszek Bąk SVD i Paweł Wodzień SVD

 

O. Thazhathuveetil Kurian SVD:

Wiele osób podczas spotkań i rozmów o o. Marianie, podkreśla, że był on człowiekiem modlitwy. Teraz my poprzez modlitwę chcemy pokazać ludziom żyjącym wokół nas, że on był naprawdę święty i ta jego świętość jest kontynuowana na ziemi. Proszę, trwajmy w modlitwie za wstawiennictwem o. Mariana, aby ten proces zakończył się jak najszybciej i świat poznał jego świętość. Słuchając dzisiejszych czytań [Mt 13, 1-23 – RED] mogę powiedzieć, że o. Marian wypełnił to, co mu powierzył Bóg – znalazł ludzi, którzy cierpieli i sam cierpiąc, nawet w cierpieniu widział chwałę Boga. Jest ziarnem, które dało owoc stokrotny.