Parafiada’2019 zakończyła się. Berło Ezechiela z Chludowa tegorocznym mistrzem piłkarskim


 

Berło Ezechiela z Chludowa zostało mistrzem tegorocznej jubileuszowej XV Parafiady Królowej Pokoju. W niedzielę 14 lipca wieczorem na parafialnym boisku piłkarze spod znaku Ezechiela pokonali także chludowską Trzcinę Nadłamaną 5:2. Natomiast piłkarze z kolejnego chludowskiego zespołu – Quo vadis – musieli uznać wyższość objezierskich Sandałów Mojżesza i oddali im III miejsce na pudle, przegrywając 3:6.

Tradycyjnie już dwutygodniowe zmagania sportowe kończą się dwudniowym duchowo–ludycznym finałem, zawierającym trzy mecze piłkarskie, ale za to o najważniejsze trofea parafiadowe.
W ostatnią sobotę imprezy sport ustąpił więc miejsca zabawie. Festyn – mimo sporych, jak sam wyznał nazajutrz, wątpliwości o. Mirka Piątkowskiego SVD, głównego organizatora parafiady co do pogody – zaczął się o godz. 16 na chludowskim Rynku. I choć rzeczywiście pogoda igrała sobie z organizatorami, raz serwując słońce, a za chwilę rzęsistą ulewę, w końcu się uspokoiła i deszczowe chmury oddaliły się znad Chludowa.
Wspólna zabawę poprzedziło wystąpienie Szefa parafiady – o. Mirka i rektora tutejszej wspólnoty misjonarzy werbistów – o. Jana Wróblewskiego, który także uczestniczył w imprezie i to w potrójnej roli: jako wędkarz, sponsor i kapłan modlący się w intencji jej uczestników, dobrodziejów oraz kibiców.
– Jestem dumny, że parafiada odbywa się w naszej niewielkiej miejscowości, a informacje o niej i tego co się wokół niej dzieje zostały zasygnalizowane w wielu mediach, tak kościelnych jak i świeckich i to w całym kraju – powiedział o. rektor.
Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami o. Mirka, podczas festynu odbywały się ceremonie medalowania zwycięzców dotychczas zakończonych dyscyplin. Podium wprawdzie parafiada jeszcze się nie dorobiła, ale medale i puchary ma już od wielu edycji. Wręczał je m.in. Zbigniew Hącia, radny gminy Suchy Las.
– Uważamy, że źle by się stało, gdyby następnej parafiady nie było i jestem dumny z faktu, że tyle lat przetrwała i to w takim kształcie – powiedział Z. Hącia,  wielki admirator chludowskiego wydarzenia.
Trzech najlepszych zawodników w każdej dyscyplinie otrzymywało medale z wizerunkiem Królowej Pokoju, a mistrzowie ponadto puchary. Kolejne ceremonie przetykane były występami miejscowych artystów. Jako suport wystąpił z programem wokalno-kabaretowym miejscowy amatorski zespół Mazelonka”, a po nim gwiazda, czyli profesjonalny zespół folklorystyczny Chludowianie”. To na scenie. Bo nad samym rynkiem unosił się dym i zapach grillowanych mięs i kiełbas, a na sąsiednich stoiskach, przygotowanych przez panie z tutejszych Kół Gospodyń Wiejskich wabiły oko kolorowe ciasta, zapach parzonej kawy i herbaty oraz wielosmakowe lody i tradycyjne festynowe piwo. Tyle oferta kulinarna – bo i o tę stricte rozrywkową też organizatorzy zadbali: były przeróżne konkursy i loteria, z której dochód (około 3 tys. złotych) został przeznaczony na potrzeby szkoły Beatrix, założonej w Puri w Indiach przez znanego tu wszystkim, choćby tylko ze słyszenia, misjonarza werbistę o. Mariana Żelazka (1918–2006), od ubiegłego roku Sługę Bożego. Główną nagrodą loterii w tym roku była ufundowana przez sponsora nowiutka podkaszarka.
Jak ocenił, skromnie szacując, o. Mirek, mimo kapryśnej aury, podczas festynu na chludowskim Rynku bawiło się – gawędziło przy piwie i tańczyło na betonowym parkiecie – w sumie około 300 osób.
Nazajutrz w niedzielę wrócił żywioł duchowy do parafiady – o godz. 11 odbyła się koncelebrowana przez czterech kapłanów Msza św. dziękczynna w intencji sponsorów i dobrodziejów, której przewodniczył o. Ryszard Hoppe SVD, proboszcz chludowskiej parafii pw. Wszystkich Świętych, wraz z rektorem Domu Misyjnego gospodarz i także jeden ze sponsorów imprezy. Kiedy podczas mszy o. Ryszard zapowiadał dziękczynienie Bogu i Matce Bożej Królowej Pokoju dodał:
– Dziękuję jako proboszcz ojcu Mirkowi, który od samego początku to wszystko organizuje i prowadzi. Dziękuję zawodnikom, którzy startowali w tylu dyscyplinach i tym, którzy im kibicowali. Myślę, że będę wyrazicielem życzeń wielu, jeśli powiem, że oczekujemy, aby kolejna, XVI parafiada, doszła do skutku.
Natomiast na zakończenie Mszy św. po części modlitewnej rozpoczął się dziękczynny finał w wykonaniu duetu: o. Jan Wróblewski i o. Mirek Piątkowski. Pierwszy dziękował proboszczowi:
– Bo to gospodarz parafii sprawia, że to wszystko może tu się odbyć …Dziękujemy całej parafii i ojcu proboszczowi w imieniu wszystkich werbistów i cieszę się, że mogliśmy uczestniczyć w tak ważnym wydarzeniu. A ponieważ to impreza sportowa, możemy uczynić gest w kierunku patronki parafiady – Matki Bożej Królowej Pokoju i jej zaśpiewać na sportową nutę. O. Jan poprosił o pomoc grającą na organach Ewę Gramsch i zaintonował na melodię znanej przyśpiewki stadionowej: Zawsze i wszędzie/Maryja królować będzie,/ zawsze i wszędzie/Maryja królować będzie!. Zachęceni przez o. rektora wszyscy wierni podjęli śpiew. Jedynym zakończeniem mogły być gromkie brawa. I były.
Po nim dostał czas, limitowany przez o. proboszcza, o. Mirek (wystąpienie niżej), który także podziękował wszystkim i dał świadectwo wspólnotowego działania i samej parafiady także na niego. I znów rozległy się brawa.
Po południu odbyły się mecze finałowe, a po nich wręczanie dla zawodnika i drużyny nagród fair play. Tym razem o. Mirka wspomagała sołtys Halina Gramsch. Także ostatnim meczom sprzyjała pogoda oraz obecność wielu widzów, którzy kibicowali swoim faworytom, a i na ząb coś się znalazło.

Warto było wspierać grających, bo wśród czterech pierwszych drużyn były aż trzy z Chludowa.

O. Jan Wróblewski SVD, rektor Domu Misyjnego Św. Stanisława Kostki:

Ludzka wdzięczność szuka adresata. Najważniejszym jest Pan Bóg, który sprawił, że czas XV parafiady rzeczywiście był czasem przez Niego pobłogosławionym. Dalej Duch Święty, który stwarzał wszystkie pomysły, inspiracje związane z tym wydarzeniem. Następnie wdzięczność jako adresata na pewno znajduje ludzi, skupionych wokół parafiady. Chciałbym serdecznie podziękować o. Mirkowi, który potrafił wokół swojej osoby zgromadzić cały sztab tych, którzy mu w tym pomagali – potrafił zachęcać, inspirować, podtrzymywać i być obecnym we wszystkim, co się tylko dało. O. Mirosławie, niech ci Pan Bóg wynagrodzi to, że stworzyłeś takie wydarzenie, które jest tym, o którym mówi się w mediach w całej Polsce. I to jest sprawa niesamowita, że to nasze małe Chludowo może się szczycić i radować takim wydarzeniem. Chciałbym wszystkim podziękować, którzy uczestniczyli w parafiadzie. Reprezentant Anglii, Sir Robert Charlton, znany jako Bobby Charlton powiedział, że 30 minut gry na boisku jest piękniejsze niż najlepszy mecz w telewizorze. I to dzieje się podczas parafiady – zaangażowanie, które człowiek podejmuje, jest takim uczestnictwem. Wszystkim więc uczestnikom bardzo serdecznie dziękuję.
Dziękuję pomysłodawcom i inspiratorom wszystkich naprawdę pięknych gadżetów, jubileuszowej wystawy, a przede wszystkim dziękuję za „Alfabet”, rocznicowy folder parafiady – to pamiątka, którą powinniśmy mieć w naszych domach, bo my umrzemy, a to pozostanie.

O. Mirosław Piątkowski SVD, główny organizator Parafiady Królowej Pokoju:

Dziękowaliśmy już Bogu i tej wspólnocie, która jest w Chludowie i – jak zauważył podczas kazania ojciec proboszcz – potrafi wyjść z siebie i dostrzec potrzeby innych. Parafiada jest takim wyjściem, ona uczy nas wychodzenia i myślę, że przez te 15 lat wielu ludzi wręcz wydeptało już sobie ścieżki w parafiadzie, wiedzą doskonale, co mają robić. Wtedy, kiedy mnie nie ma i kiedy jestem już na miejscu. Jest z tego wiele dobra i radości… Przez te lata widać też, że jedni się wycofują i robią miejsce młodszym – to też jest piękne. To wychodzenie odbywa się na różnych płaszczyznach. Czasami wydaje się nam, że już nic nowego ani lepszego nie może nas spotkać i nagle okazuje się, że może. Można być doskonalszym np. w grillu, w przyrządzaniu potraw, które z roku na rok są coraz lepsze, mamy bogatszy asortyment. Nawet placków i osób je pieczących jest coraz więcej – i o to chodzi, także w takich szczegółach potrafimy i mamy się rozwijać: to takie konkretne smakowe rzeczy. Jest też inny rodzaj smaku, którego doświadcza człowiek, kiedy wychodzi do innych – jest to smak duchowy, związany z trudem i ofiarą, kiedy się trzeba zaangażować, by coś dać. Wielu z was ciężko pracuje, czasem spotykam się z wami w domach, nie do wszystkich jestem w stanie dojść, podziękować osobiście za wasz trud, ofiarowanie, a mimo to tak wielu się angażuje, bo to wy tak naprawdę już tworzycie to wydarzenie – parafiada krąży w waszym krwioobiegu i tylko ci, co ją tworzą i w niej uczestniczą, czują ten duchowy smak.
Wczoraj na koniec festynu doświadczyłem i ja takiego duchowego smaku parafiady – w środku nocy przyszedł do mnie młody człowiek i… przeprosił mnie za złe zachowanie rok temu podczas festynu… Nie pamiętałem… Ale on i tak mnie przeprosił. I to już będę pamiętał. To są te smaki, które przeżywamy podczas tej parafiady. I drugie moje osobiste doświadczanie, kiedy wątpiłem, czy ta pogoda będzie czy nie będzie, czy zaczynamy festyn czy nie. I wtedy to wasza wiara i pewność, że wszystko będzie dobrze, że festyn się uda, zmobilizowała mnie do większej wiary… Pomodliłem się i odprawiłem Mszę św.  ku czci Matki Bożej, przecież to ona jest tu Królową i…  festyn się udał! Dziękuję więc Bogu, Maryi i wam!

Anna Kot

Fot. Filip Smoliński

Zwycięskie drużyny

Od lewej: IV miejsce – Quo vadis, drużyna młodzików, III miejsce – Sandały Mojżesza, II miejsce – Trzcina Nadłamana, I miejsce – Berło Ezechiela

Fot. Franciszek Bąk SVD